Tylko punkt dla Boryni


W pierwszym secie podopieczni Jana Sucha prowadzili 17:15, by oddać rywalom siedem punktów z rzędu. W tym fragmencie gry przyjezdni mieli najwięcej do zawdzięczenia byłemu rozgrywającemu Boryni, Grzegorzowi Wagnerowi, który posyłał przez siatkę nieprzyjemny w odbiorze, skuteczny serwis. Przy stanie 17:22 trener Such wprowadził w miejsce Łukasza Kruka- Pawła Wrzeszcza. Gospodarze doprowadzili do remisu (22:22), jednak tak wymagający przeciwnik jak Galaxia nie mógł pozwolić sobie na dłuższą serię utraty punktów. W kolejnych trzech akcjach punktowali częstochowianie, a przy jednej z nich Wrzeszcz wystąpił z uasadnionymi pretensjami do sędziego, że nie było słychać gwizdka.Druga partia to popis miejscowych siatkarzy w grze blokiem. Podobnie jak w przegranym secie bardzo widoczny był na parkiecie Robert Milbrant, który w całym meczu w atakach z podwójnej krótkiej pomylił się tylko raz. Gorzej było z jego zagrywką, ale tu z kolei sprawdzali się Oleg Ustinow, Grzegorz Nowak i Przemysław Michalczyk. Ten ostatni nie po raz pierwszy rozegrał znakomity mecz w obronie. Mniej widoczny w tym sezonie wydaje się Krzysztof Wójcik. Reprezentacyjnemu libero brakuje świeżości i waleczności, którą imponował w poprzednich latach.Trzecia partia miała podobny przebieg do drugiej, konsekwentnie grający zespół Boryni znalazł się blisko trzypunktowej wygranej. Charakterystyczna dla tego pojedynku była duża ilość sytuacyjnych, długich wymian. To właśnie do tych fragmentów przywiązuje się zazwyczaj dużą wagę, jako tych przełomowych w secie. W sobotę nie do końca się to sprawdzało. Punkty w tych wymianach zdobywała to jedna, to druga drużyna, a dlatego że nie były to każdorazowo fajerwerki gry obronnej, nie posiadały w tym meczu przypisywanego im zwykle znaczenia psychologicznego. Mogło je natomiast mieć nieporozumienie z czwartego seta pomiędzy Wójcikiem i Milbrantem, po którym prosta piłka spadła między oboma siatkarzami na parkiet. Wydarzyło się to przy stanie 11:11, następne trzy punkty wywalczyli częstochowianie, nie pozwalając już gospodarzom na odrobienie straty.Piąty set był wyrównany tylko do stanu 4:4. Potem nastąpiła katastrofalna seria błędów miejscowych- jedyny punkt, jaki zdobyli do stanu 5:12, uzyskali po dotknięciu siatki przez podopiecznych trenera Ireneusza Mazura.Na pomeczowej konferencji prasowej I.Mazur ubolewał nad słabą koncentracją swojego zespołu, choć wydaje się, że to właśnie traner Such powinien kierować takie pretensje do zawodników Ivett. Pocieszające dla siatkarzy Boryni może być to, że teraz czekają ich mecze z teoretycznie słabszymi przeciwnikami, między innymi zaległy ze Stolarką Wołomin (środa, 19 grudnia, godz.18.00), jednocześnie J.Sucha martwi kontuzja Andrieja Tołoczki, która może wyłączyć tego zawodnika z gry na dłuższy okres.Ivett Jastrzębie-Borynia- Galaxia Jurajska Częstochowa 2:3 (22:25, 25:17, 25:22, 21:25, 8:15)Ivett: Kruk, Milbrant, Ustinow, Nowak, Michalczyk, Szczygieł, Wójcik (libero)- Wrzeszcz, Pawłowski, Matoska.* * *Swoje szóste spotkanie w rozgrywkach serii B siatkówki mężczyzn wygrał Górnik Radlin. Podopieczni trenera Zbigniewa Błaszczaka pokonali w pięciu setach AKS Rzeszów (25:21, 20:25, 25:21, 18:25, 13:15). W najbliższą sobotę, 22 grudnia, o 17.00 zmierzą się w Domu Sportu z sąsiadującym z nimi w tabeli Chemikiem Bydgoszcz.
Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz