W Polsce dwa razy do roku zmieniamy czas. Tym razem czeka nas godzina snu dłużej. W nocy z soboty 30 października na niedzielę 31 października, przestawimy zegarki z 3:00 na godzinę 2:00. Niestety, po tej zmianie wcześniej będzie robić się ciemno. W pierwszym dniu po zmianie, słońce zajdzie już o 16:19. Rano będzie jednak jaśniej.

Jak podkreślają jednak specjaliści z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, taka zmiana nie do końca jest dla nas korzystna.

- Wątpię, by dodatkowa godzina snu, którą zyskamy dzięki zmianie czasu na zimowy, wpłynęła znacząco na efektywność naszej pracy; to raczej nieco więcej czasu na poranną kawę. Jak już to miało miejsce wiele razy, w nocy z soboty na niedzielę zmienimy czas z tzw. „letniego” na tzw. „zimowy”. Stanie się to po raz kolejny w ostatni weekend października a wskazówki zegarów cofniemy z godz. 3.00 na godz. 2.00. Teoretycznie otrzymamy godzinę snu więcej, ale czy faktycznie z niej skorzystamy? Wątpię! – podkreśla ekonomista dr Bartłomiej J. Gabryś z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Jest wysoce prawdopodobne, że wstaniemy wcześniej i przez dzień lub dwa czas na poranną kawę zwiększy się o kilka minut, ale to wszystko. A mając z tyłu głowy świadomość ponownego przejścia w Marcu do czasu „letniego” zadamy sobie pytanie: po co to wszystko? - dodaje.

Pod wątpliwość poddawana jest konieczność zmiany czasu. 

- Efektywność energetyczna, podawana przez wiele lat jako wiodący argument jest dzisiaj praktycznie niezauważalna. Zmiana trybu pracy, znacząco różna od tego stosowanego w początkach zmiany czasu, sprawia, że stopień uzależnienia od światła dziennego jest praktycznie niezauważalny. Dodatkowo nastąpiła istotna zmiana profilu gospodarek wielu krajów, z produkcji w stronę usług. Zmiany w obciążeniu sieci energetycznej, jak pokazały to analizy PSE SA w Polsce, nie są dziś zauważalne. Mówiąc wprost, brak związku przyczynowo-skutkowego między zmianą czasu a obciążeniem sieci wynikającym ze zmiany naszych zachowań. Kwestia zmiany czasu przekłada się dziś głównie na nasz komfort psychofizyczny, i to on dziś stanowi znaczący koszt - podkreślają ekonomiści. 

Co nas czeka? Komisja Transportu Parlamentu Europejskiego opowiedziała się za zniesieniem zmiany czasu, a rok 2021 miał być ostatnim rokiem ze zmianami czasu. Komisja Europejska zaleciła wszystkim państwom członkowskim UE, kontynuowanie obecnych regulacji dotyczących czasu zimowego i letniego przez najbliższe pięć lat, czyli do 2026 roku. Zgodnie z najnowszym komunikatem KE, państwa członkowskie UE muszą przygotować przepisy prawne, na podstawie których będą kontynuowane dotychczasowe ustalenia związane ze zmianami czasu.

- Temat zszedł jednak z agendy a członkowie Unii Europejskiej skupiają się na skutkach pandemii. Warto jednak pamiętać, aby wybór dotyczący zmiany i pozostania w jednym z „czasów” nie stał się problemem w przyszłości. Państwa mogą samodzielnie wybrać czas przy którym chcą pozostać. Bez porozumienia między nimi może się okazać, że wiele z nich dokonana różnego wyboru, a my podróżując będziemy majstrować przy zegarach wielokrotnie. To poważny problem do rozwiązania w najbliższej przyszłości, raczej bliższej niż dalszej - dodają.

Komentarze

  • voip 28 października 2021 12:32Temat likwidacji zmiany czasu to temat zastępczy odciągający od prawdziwych problemów. Jeśli zostawimy czas letni cały rok, to w zimie połowę mojej pracy zaczynającej się o godz 6:00 spędzał bym w nocy... Z kolei w przy całorocznym czasie zimowym w czerwcu mieli byśmy jasno już o godz. 3:00... Zmiany czasu są konieczne i niech tak zostanie.

Dodaj komentarz