O cenniejsze trofea


Prezes PZB Czesław Ptak i prezes ŚlZB Andrzej Filipek życzyli jastrzębskiemu klubowi i jego sympatykom wywalczenia jeszcze cenniejszego medalu w tegorocznych mistrzostwach.Pojedynek Imeksu z Gwarkiem Łęczna nie był porywającym widowiskiem. Krótka przerwa między sezonami sprawiła, że nie wszyscy bokserzy są dostatecznie dobrze przygotowani do walki o punkty. Stąd, z kilkoma wyjątkami, w hali przy ul. Leśnej można było obejrzeć przede wszystkim nierówne pojedynki. Na domiar złego powrócono do komputerowego liczenia punktów i już pierwszy werdykt okazał się kontrowersyjny. W wadze muszej walka została przerwana w trzeciej rundzie, bo w myśl nowych przepisów, jeśli przewaga któregoś z zawodników wynosi przed końcem tego starcia 15 punktów, wygrywa on przez rsc. Tak sędziowie naliczyli punkty przy użyciu tak zwanej maszynki. W ringu tej wyraźnej przewagi nie dało się jednak dopatrzyć. Daniel Zajączkowski mógł prowadzić z debiutującym w Imeksie Arkadiuszem Jezierskim, ale nie na tyle, by straty były nie do odrobienia.Gwizdy na trybunach pojawiły się także wtedy, gdy w wadze lekkiej i lekkopółśredniej zwycięzcami pojedynków zostali pięściarze gospodarzy, Marcin Hertlein i Damian Jonak.W wadze koguciej, występujący jeszcze jako obcokrajowiec Andrzej Liczik, potrzebował niespełna minuty, by sekundanci Jarosława Zajączkowskiego rzucili ręcznik. Ukraiński bokser czekał przez cały ubiegły rok, by wystąpić w barwach jastrzębskiego klubu, reprezentował go z powodzeniem tylko w turnieju Feliksa Stamma. W tym roku w myśl nowych przepisów każda z drużyn ekstraklasy może wystawić w składzie obcokrajowca. Andrzej Liczik czeka obecnie na polskie obywatelstwo, a rolę obcokrajowców mają pełnić w zespole Ukraińcy- Igor Matwiejczuk (51 kg) i Denis Kubiak (81 kg).Równie zdecydowanie jak Liczik wygrał swoją walkę Krzysztof Szot. Jego przeciwnik, dziewiętnastoletni Kamil Kogut, był liczony już pod koniec pierwszej rundy, a w zasadzie nie oddał w niej ani jednego celnego ciosu. Nic dziwnego, że po minutowej przerwie Szot rzucił się do frontalnego ataku. Wyprowadzał potężne ciosy, bez zaprzątania sobie głowy obroną. Sekundanci z Gwarka przestraszyli się o zdrowie swojego zawodnika jeszcze przed upływem pierwszej minuty drugiej rundy.Dopiero czwarta walka zakończyła się po upływie czterech rund. Zmierzyli się w niej Krzysztof Suchomski i Aleksander Nycz. Zawodnik zespołu przyjezdnych wyprowadził w pierwszej rundzie dwie akcje, które zrobiły wrażenie na Suchomskim. Jednak jastrzębianin nie przestraszył się bardziej doświadczonego przeciwnika. W drugiej rundzie rozbił kilka razy jego gardę i odbierał mu stopniowo animusz. Emocje wzrastały w miarę upływu czasu, ale działo się tak za sprawą morderczych wymian ciosów. Niestety taka taktyka nie przynosiła zysku Suchomskiemu. Po wyrównanym trzecim starciu, w czwartym Nycz zaczynał zyskiwać przewagę, która przyniosła mu zwycięstwo. Obaj pięściarze stoczyli jedną z ładniejszych walk tego meczu.Przeciwnikiem Marcina Hertleina w wadze lekkopółśredniej był Białorusin Paweł Potipko. Po ostrożnej z obu stron pierwszej rundzie, w której Potipko zyskał lekką przewagę, w drugiej Hertlein trafił soczyście kilka razy i zaczął wyraźnie przeważać w ringu. Sytuacja powtórzyła się w trzecim starciu. Białorusin zaczął „pływać”, a pięściarz gospodarzy włożył wiele wysiłku, by zadać decydujące ciosy. Nie udało się jednak i obaj zawodnicy zdecydowanie opadli z sił pod koniec tego starcia. W czwartym dochodziło do ciężkich wymian, w których więcej opanowania wykazywał obcokrajowiec z teamu Gwarka. Pojedynek wywołał duże emocje, które nie ustały po ogłoszeniu werdyktu.Damian Jonak wygrał z Przemysławem Sobczakiem, choć zdecydowanie zwycięska była dla niego tylko pierwsza runda, gdy zagonił rywala do narożnika i kilka razy mocno i bezkarnie go trafił. W drugiej i trzeciej rundzie niewiele się działo, a w czwartej pięściarz Imeksu zrobił się bardzo pasywny i w zasadzie nie podjął walki. Wyglądało to jak, jakby znał wynik z trzech poprzednich rund i usiłował nie ryzykować utraty posiadanej zdobyczy. Udało mu się, ale jego zwycięstwo nie spotkało się z aprobatą całej publiczności.Po dwóch wyrównanych rundach w wadze lekkośredniej Krzysztof Kuchczyński zaczął z determinacją atakować w następnej, co nieco ożywiło nie najlepszy pojedynek. W czwartej rundzie tempo wzrosło jeszcze bardziej, ale w ringu więcej było bijatyki niż dobrego boksu. W pełni zasłużenie zwyciężył pięściarz gospodarzy.Na remis zasłużył sobie natomiast Sebastian Kalaczyński. Nie toczył porywającego boju z Robertem Gniotem, ale przejawiał więcej inicjatywy, demonstrując kilka popisowych akcji. Niestety nieznacznie przegrał.Drugi debiutant w zespole Imeksu pozyskany z Prosny Kalisz, Robert Ziętek na 37 sekund przed końcem drugiej rundy wygrał z debiutującym w pierwszej lidze mistrzem Polski juniorów, Mariuszem Ludwiszewskim.Tomasz Zeprzałka zbierał owacje zanim jeszcze pojawił się w ringu, a gdy już przeszedł nad linami, potrzebował kilkunstu sekund, by doprowadzić do pierwszego i ostatniego liczenia dwudziestoletniego Łukasza Zygmunta.BKS Imex Jastrzębie- Gwarek Łęczna 14:6Wyniki walk, 51 kg: Arkadiusz Jezierski- Daniel Zajączkowski 3. r. rsc; 54 kg: Andrzej Liczik- Jarosław Zajączkowski 1. r. pps; 57 kg: Krzysztof Szot- Kamil Kogut 2 r. pps; 60 kg: Krzysztof Suchomski- Aleksander Nycz 11:13; 63,5 kg: Marcin Hertlein- Paweł Potipko 27:16; 67 kg: Damian Jonak- Przemysław Sobczak 16:6; 71 kg: Krzysztof Kuchczyński- Przemysław Pęczyński 21:10; 75 kg: Sebastian Kalaczyński- Robert Gniot 8:11; 81 kg: Robert Ziętek- Mariusz Ludwiszewski 2. r. rsc; +81 kg: Tomasz Zeprzałka- Łukasz Zygmunt 1. r. rsc.
Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz